Witajcie. Dzisiejszy wpis będzie dotyczył mojego egzaminu i wizyty w Krakowie. Musze Wam przyznać, że była to dosyć nieoczekiwana sprawa.

Książkę Marcina Jakimowicza znalazłam od razu

marcin jakimowiczOtóż czerwcu tego roku, kiedy miałam swoją sesję egzaminacyjną, okazało się, że mam niezaliczony jeden egzamin. Sprawa była by bardziej prosta i oczywista gdyby chodziło o to, że nie zdałam tego egzaminu z racji nieprzygotowania. Jednak tutaj chodziło o to, że pomieszałam termin egzaminu. Wszyscy już do niego przystąpili. Jedyne rozwiązanie jakie było możliwe na tamten moment, to „pofatygowanie się do samego Krakowa”, gdyż mój egzaminator, już pojechał do siebie i nie zamierzał być na uczelni w moim mieście. Nie było wyjścia, trzeba było po prostu jechać. Pamiętam, że jeszcze uczyłam się do niego w pociągu podczas drogi, bo miałam „mega” napięty grafik i nie mogłam zrobić tego wcześniej. Co ciekawe, okazało się, że jedynym miejscem, gdzie mógł odbyć się ten egzamin jest peron kolejowy! Naprawdę nigdy nie zdawałam egzaminu na peronie. Jednak zanim mój wykładowca, mógł się zjawić, aby mnie przeegzaminować, musiałam na niego poczekać. W zasadzie nie miałam co ze sobą zrobić, więc postanowiłam, że pochodzę po Krakowie. Kiedy chodziłam tak po starówce, ulicach, zobaczyłam szyld: Księgarnia katolicka. Stwierdziłam, że wejdę, tym bardziej, że ostatnio byłam na Golgocie Młodych i obiecałam sobie, że przeczytam książkę ” Antywirus” , której autorem jest sam redaktor „Gościa Niedzielnego”, pan  autor – Marcin Jakimowicz. O dziwo, od razu ją znalazłam! Tak bardzo mnie wciągnęła, że przeczytałam ją na miejscu praktycznie do połowy! Fakt, musiałam długo czekać na swojego wykładowcę. Kupiłam oczywiście tą jedną i jeszcze dwie, tego samego autora.

Zdecydowałam się też, że kupię „Siódmy rozdział”, autor to ojciec, paulin Augustyn Pelanowski. Koniec końców, był taki, że zdałam egzamin i miałam książki.